Moje 33 małe dziwactwa na 33 urodziny

Dziś mój dzień, więc napisałam to, co chciałam. Poznajcie mnie bliżej.

Jestem takim zmarzluchem, że nawet w lecie śpię w koszulce z długim rękawem. Do tego zazwyczaj mam krótkie spodnie, bo w nogi tak nie marznę.


Najchętniej kupowałabym wszystko online. I żeby wystarczyło kliknąć, bo nie cierpię wysyłać maili z zamówieniem, negocjować itd.


A jeśli przy tym jesteśmy, to kompletnie nie potrafię się targować.


Bawią mnie dowcipy niepoprawne politycznie. Na studiach pisałam nawet pracę zaliczeniową na temat humoru religijnego. Znalazłam takie przykłady, że wykładowca nie chciał, żebym prezentowała pracę na zajęciach.


Zdarza mi się poprawiać błędy np. na ulotkach w sklepie.


Uwielbiam rozmawiać o ślubach i weselach. Moja wymarzona, wyśniona praca to coś związanego z branżą ślubną, jednak wciąż nie mam czasu, żeby zabrać się za realizację tego marzenia.


Nie pójdę spać, jeśli nie umyję zębów. Odkąd jestem mamą, zdarza mi się odpłynąć przy usypianiu, więc teraz myjemy zęby jednocześnie: ja swoje, a On dziecku.


Brzydzę się dotykać surowego mięsa. Dlatego często jemy wegetariańsko. Przy czym uwielbiam carpaccio – to jest coś, za czym tęskniłam całą ciążę!

Połączenie szpinaku i pomidorów jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.


Uwielbiam truskawki tak bardzo, że potrafię jeść je przez cały dzień, kiedy trwa sezon. Rok temu musiałam ukrywać truskawki przed położną środowiskową.


Boję się być sama w ciemnej łazience. Jestem przekonana, że jeśli spojrzę wtedy w lustro, okaże się, że ktoś (lub COŚ) za mną stoi.


Kiedy zamykam drzwi wejściowe do mieszkania, zawsze śpiewam w myślach „Yesterday”. Jeśli tego nie zrobię, to na bank będę wracać i sprawdzać, czy zamknęłam.


Wyjadam łyżeczką piankę z latte, zanim zacznę pić kawę.


Jem składniki obiadu osobno, „najlepsze” zostawiając na koniec. Jeśli jest to np. burger, frytki i sałatka, to najpierw zjadam frytki, potem sałatkę, na końcu burgera.


Oglądam z bliska kapelusze grzybów. Fascynują mnie te blaszki.


W sklepie muszę wszystkiego dotknąć, pomacać. Zdarza mi się kupić coś tylko dlatego, że było przyjemne w dotyku (np. kubek z kamionki czy narzutkę ze sztucznego zamszu, którą mam na sobie na zdjęciu po prawej).

Wieszaki w szafie mam wszystkie takie same i zwrócone w jedną stronę. Dla mnie to doskonale logiczne, przecież one mają przód i tył. Nie rozumiem, jak można tak NIE robić.


Nie jestem w stanie nauczyć się ustawiania aparatu fotograficznego. Próbowałam mnóstwo razy. Zazwyczaj robię zdjęcia na czuja albo proszę, żeby On mi poustawiał.


Układam na poczekaniu piosenki do znanych melodii i śpiewam je w ciągu dnia. Na przykład:

Pieluchami rodzicielstwo się zaczyna:
smrodlawe, woniejące i niemiłe.
To ty, to ty jesteś
ta dziecina,
która właśnie w tę pieluchę narobiła.


Nie przepadam za lodami, bo są zimne. Chociaż ostatnio odkryłam, że czekoladowe po 10 sekundach w mikrofalówce to świetny lunch. Smakują jak mus!


Bez kolczyków czuję się nieubrana.

Nie zjem z przyjemnością sałatki lub eintopfu, którego sama nie zrobiłam. Jestem przekonana, że znajdę tam produkty, których nie jadam, a które autor dania próbował „przemycić”.


Co jest o tyle zabawne, że lista tych produktów nie jest taka znów długa: surowa cebula, „włosy” z porów, tłuste mięso, podroby (poza wątróbką).


Najgorsze zapachy, jakie znam: mokre Planty po deszczu, pelargonie, melony.


Zazwyczaj dobrze pamiętam, kiedy moi znajomi mają urodziny. Dat historycznych nie zapamiętuję.


Strasznie mnie krępuje, kiedy ktoś mi usługuje. Nawet pójście na pedicure, kiedy przez godzinę ktoś klęczy u moich stóp, jest dla mnie wyjściem ze strefy komfortu.


Liczę zawsze najpierw do 8, a potem do 2, ćwiczę w 4 seriach po 7. Ogólnie jak tylko mogę, to wszystko robię do 28.


Jestem koszmarną łamagą. Potykam się na równym, obijam o meble, spadam ze schodów. Mam ciągle posiniaczone nogi.


Uwielbiam wszelkie metamorfozy „przed i po”, czy to w telewizji, czy na zdjęciach, czy wreszcie w mieszkaniu. Kiedy oglądam jakieś programy o zmianach stylu czy rewolucjach mieszkaniowo-restauracyjnych, zawsze czekam na ten kadr z metamorfozą.


Mój świr na punkcie imiennictwa sprawia, że zazwyczaj pamiętam, jak nazywają się ludzie, którzy mi się przedstawiają. Wyjątkiem są trzy męskie imiona, które notorycznie mi się mylą: Marek, Maciek i Marcin.

Lista moich ulubionych imion się zmienia, ale nigdy nie trafia na nią żadne imię z głoską Y w środku. Y na końcu jest okej.


Mam swoją ustaloną kolejność kładzenia składników na kanapce i kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy potrafią położyć sałatę albo szynkę NA serze.


Nie cierpię dzwonić na infolinie, do konsultantów itd. 2 lata temu zablokowałam sobie dostęp do naszego wspólnego konta bankowego. Czy muszę mówić, że nadal nie zadzwoniłam, żeby je odblokować?


Mój poprzedni wpis urodzinowy znajdziesz tutaj.

A jeśli masz tak samo jak ja, daj znać w komentarzu! Fajni czytelnicy to najlepszy prezent, jaki może dostać bloger 🙂

By

Posted in

27 odpowiedzi

  1. O matko, padłam przy ciemnej łazience i COSIU 😀

    Mówi się, że „3” to cyfra doskonała. W takim razie od dziś jesteś w podwójnie doskonałym wieku (trochę nadinterpretuję sobie zasady matematyki, ale co tam) 😀
    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, spełnienia marzeń! 🙂

    1. Trzy po trzy 😉 Dziękuję! 🙂

  2. Ojejku przecież planty po deszczu to niesamowita przyjemność!

    1. Mnie śmierdzą mokrym psem 😉 Niektórzy lubią też zapach pelargonii… 😀

  3. Awatar Mama Atopika
    Mama Atopika

    Niektóre z tych dziwactw podzielam! Z tym, że ja (nie wiem dlaczego) frytki ZAWSZE jem na końcu 😂. Z tą lazienķą mam podobnie, czasem nawet przy świetle mam wrażenie, że COŚ zobaczę w lustrze 👻 A piosenka obłędna, z Kolegą Malzonkiem też czasem coś swojego wymyślamy 😉 Sto lat w dniu urodzin! 🎂

    1. Kiedyś to analizowałam i stwierdziłam, że moja kolejność odzwierciedla preferencje w temperaturze 🙂 Zimne frytki to ohyda!

      Dziękuję :*

  4. Awatar W Ujęciu Fotografia
    W Ujęciu Fotografia

    Taki trochę „Dzień świra”;) Bardzo przyjemnie się to czytało, dziękuję za podzielenie się tymi ciekawostkami:) Samych dobroci z okazji urodzin!

    1. Wszyscy jesteśmy po trosze świrami 😉 Dziękuję bardzo!

  5. Idea jedzenia najlepszego na końcu jest mi bliska, ale często nie mogę się zdecydować, która cześć potrawy jest najlepsza. W przypadku dwóch kanapek z różnymi rzeczami kończy się to tak, że gryzę je naprzemiennie.

    1. A surową cebulę lubię. Przyrumienioną też. Nienawidzę za to stanu pośredniego, kiedy jest taka miękka i blada

      1. U mnie zazwyczaj na końcu jest mięso 😀 Surowa cebula chrupie, to straszne jest! 😛

  6. Mam tak samo z latte 🤣😂

    1. Wyobrażasz sobie, że są ludzie, którzy to MIESZAJĄ? 😀

  7. Ten pomysł ze śpiewaniem „Yesterday” jest genialny!

    1. Wymyśliłam to na I roku studiów, bo wcześniej byłam Człowiekiem Bez Kluczy 😀

  8. Mam to samo z serem, aparatem i dowcipami! Swoją drogą, nie chcesz mi tych z pracy wysłać na maila? 😀

    1. Uff, nie jestem sama! Chyba tej pracy nie dam rady znaleźć, od czasu jak ją pisałam, miałam siedemnaście formatów i raczej już jej nie mam nigdzie 😀

      1. Jestem niepocieszona! 😉

        1. Przykro mi 🙁 Nie wiem jak teraz, ale wtedy niełatwo było o dowcipy rzeczywiście religijne. Zazwyczaj trafiałam na takie o zakonnicach i księżach, które raczej naśmiewają się ze stereotypów społeczno-zawodowych, ta sama kategoria co dowcipy o policjantach.

          1. Awatar Renata Adamczyk
            Renata Adamczyk

            Idzie misjonarz przez dżunglę i na swojej drodze spotyka lwa. Pada na kolana i prosi Boga: Boże, spraw, żeby to straszne zwierzę miało ludzkie uczucia!
            Na to lew uklęknął również i złożył łapy: Boże pobłogosław posiłek, który zaraz będę spożywał

          2. Mnie nieodmiennie bawi ten:
            Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
            – Ktoś ty?
            – Ja? Biskup Rzymu.
            – Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
            – No, namiestnik Pański na Ziemi.
            – To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
            – Jestem głową kościoła katolickiego!
            – A co to takiego?
            Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało.
            – Dobra – mówi św. Piotr – Czekaj tu, idę spytać szefa.
            (tup, tup, tup)
            – Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
            – Nie kojarzę. Ale moment… Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
            – Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
            Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
            – Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
            – No, i?
            – Oni do tej pory działają!

  9. Awatar Renata Adamczyk
    Renata Adamczyk

    A ja nad jedzeniem zawsze mam dylemat, czy starczy mi miejsca, jeśli najlepsze zostawię na koniec. I zazwyczaj zjadam pierwsze.
    Jak dla mnie, mogłabyś jeszcze dopisać tych dziwactw – na pewno jest ich więcej. To co, może teraz do 28? 😀

    1. O, to też dobra metoda! 😀 Razem z faktami z zeszłego roku to okrągłe 65, następna porcja za rok 😉

  10. Wychodzi na to, że nie lubisz mojego imienia i wcale Ci się nie dziwię! 😊
    A wiele z Twoich dziwactw znajduję też u siebie 😊
    Wszystkiego najlepszego!

    1. Dziękuję :*
      Wiesz, do większości imion, tak jak do Twojego, mam stosunek neutralny z przewagą pozytywnego 🙂 Lista to kilka najulubieńszych, które potencjalnie mogłabym nadać swoim dzieciom 🙂 Sama nie wiem, o co chodzi z tym Y w środku 😀 Dziwactwo i już 😉

  11. Awatar karolina.orl
    karolina.orl

    oo, widzę, że nie tylko ja chciałabym zacząć działać w branży ślubnej 😉

    1. Wciąż mam wątpliwości, czy to w ogóle ma szansę się udać.

Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście + sześć =