Być zamiast mieć. Prezentownik minimalisty

Rozważania o tym, co dać człowiekowi, który ma już wszystko.

Zawsze lubiłam dawać prezenty. Obmyślać, wyszukiwać, obserwować wybuchy entuzjazmu. Ale mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie to coraz trudniejsze.


Jestem idealistką

Lubię dawać prezenty z kategorii „na pewno będziesz używać, ale sobie tego nie kupisz”. To dotąd obejmowało sporo ułatwiających życie gadżetów, z których istnienia obdarowani czasem nawet nie zdawali sobie sprawy. Albo które uznawali za zbędne wydatki. Na przykład…

  • poduszka do wanny
  • designerskie młynki do przypraw w kształcie baletnic
  • powerbank
  • sprowadzana z USA koszulka z ręcznie robionym nadrukiem
  • bilety na koncert

Wielką radość sprawiało mi zawsze zastanawianie się, co kogoś ma szansę ucieszyć. A przynajmniej do momentu, w którym uświadomiłam sobie jedną ważną rzecz.


Wszyscy mamy wszystko

Poza osobami żyjącymi w skrajnym ubóstwie (to aż 1,5 miliona Polaków), głównym problemem ludzi z naszego kręgu kulturowego nie są luki w stanie posiadania, a przytłaczający nadmiar przedmiotów. Nasze domy są pełne nienoszonych ubrań, zakurzonej biżuterii, nieotwartych kosmetyków, zbędnych gadżetów, durnostojek i kurzołapów. Toniemy w tym wszystkim, a zamiast pozbyć się nadwyżki, kupujemy większe mieszkania. Za pieniądze, których nie mamy.

Minimalizm zaczyna się wraz z uświadomieniem sobie, jak niewielka część tego, co posiadamy wystarczyłaby nam do przeżycia (…) Wszystko ponad owo wystarczające minimum jest zbędnym obciążeniem. Można się tego ciężaru pozbyć i zobaczyć, co z tego wyniknie. Nie jest to jednak wykonalne, dopóki nie uwolnimy się od żądzy posiadania.

Anna Mularczyk-Meyer, „Minimalizm po polsku”

Doświadczać zamiast posiadać

Nie znam zbyt wielu prawdziwych minimalistów. Wręcz przeciwnie: obie moje rodziny  moja własna i ta, w którą weszłam po ślubie  wprost deklarują, że nie wyobrażają sobie świąt bez prezentów. Ale niestrudzenie zarażam ich filozofią „nieposiadania” i zaczynam powoli widzieć efekty. Myślę, że za parę lat wszyscy zrozumiemy, że nie tędy droga. Że zapychanie naszej przestrzeni życiowej kolejnymi przedmiotami wcale nie prowadzi do zwiększenia poczucia szczęścia. Ani nie przybliża do znalezienia sensu w życiu.


Z czego ucieszy się minimalista?

Nie będę się bawić w bycie głosem całej, różnorodnej grupy. Podrzucę po prostu trochę pomysłów na minimalistyczne prezenty last minute & less waste.

  • rzeczy zużywalne, jak kosmetyki z dobrym składem, niszowe perfumy, wyjątkowa kawa czy herbata, luksusowy alkohol, oryginalna oliwa prosto z Hiszpanii czy butelka octu balsamicznego z Modeny, czekolada z małej manufaktury w Szwajcarii, przetwory własnej roboty…
  • bony na masaż, wyjście do spa, lot balonem, przejażdżka Lamborghini, 15 minut w tunelu aerodynamicznym, aplikacje w iStore czy w Google Play…
  • ebooki  w niektórych e-księgarniach (Publio, Woblink) można je zamówić na prezent, co jest idealne dla e-moli. A jeśli budżet na to pozwala, to czytnik też jest świetnym upominkiem! Albo akcesoria do niego (etui szybko się niszczą).
  • bilety do teatru, opery, kina, na koncert, na pociąg lub na samolot…
  • piękne rzeczy  porcelana, biżuteria, album, plakat na ścianę… (Z tym ostrożnie, trzeba dobrze wybadać odbiorcę, żeby nie zagracać mu domu, a podarować coś, czego będzie z przyjemnością używać).
  • czas, czyli najcenniejsze, co możemy komuś dać  babci podaruj jeden dzień, który spędzicie tak, jak ona lubi, młodej mamie trochę czasu tylko dla siebie, a partnerowi wieczór we dwoje w restauracji, do której wybieracie się już od roku. Tylko tyle. Aż tyle.

A jaki prezent jest Waszym wymarzonym w tym roku? Mnie od lat najbardziej cieszą książki. I biżuteria.

By

Posted in

23 odpowiedzi

  1. Dlaczego nie ma już ich4pory? 😦

    1. Bo jest teraz Napisawszy 😉
      Nie przedłużałam ważności domeny, więc poprzedni blog jest pod starym, blogspotowym adresem (trzeba w linku podmienić .pl na .blogspot.com).

  2. Awatar Mama Atopika
    Mama Atopika

    Ponieważ to pierwsze dzikowe święta, chłopak obdaruje rodzinę fotoksiażkami 😉 Wszelkiego rodzaju bilety też się świetnie sprawdzają, zwłaszcza u osób, które (jak napisałaś ) mają już praktycznie wszystko 😊

    1. Fotoksiążki, rety, zapomniałam! 🙂 Myślałam jeszcze o elektronicznej ramce na zdjęcia, zajmuje zdecydowanie mniej miejsca niż albumy 🙂 Ja jestem wciąż na etapie „trzeba by wybrać fotki Ono do wywołania…” 😉

      1. Awatar Mama Atopika
        Mama Atopika

        Jeszcze będzie niejedna okazja 😉

  3. Prezenty praktyczne i zużywalne to zawsze najlepsze prezenty. W tym roku początkowo zażyczyłam sobie patelnię (stara już dogorywa i staje się niebezpieczna dla użytkowników), ale potem koncepcja zmieniła się na piżamę i na tym się chyba skończyło 😀 Generalnie wolę pytać osobę obdarowywaną, co chciałaby dostać, bo wtedy są mniejsze szanse na kupienie czegoś, co będzie stało w kącie i się kurzyło.

    1. O, mam takie samo przemyślenie – że najlepszy to prezent, który można zużyć lub użyć 😀

      1. Zgadzam się, ale nie ma co przesadzać. Rajstopy to słaby pomysł 😉 Chyba że ktoś naprawdę o jakichś marzy 🙂

    2. Przyznam, że wolałabym pytać, ale często obowiązuje jakieś takie dziwne „prezent musi być niespodzianką” i weź tu się domyśl, o czym ktoś marzy 😉 Mam swoją wishlistę na Pintereście i aktualizuję ją co pół roku: przed Gwiazdką i przed urodzinami. A patelnio-garnko-rondel to jeden z lepszych prezentów, jakie w życiu dostałam, używam go ciągle!

  4. Awatar W Ujęciu Fotografia
    W Ujęciu Fotografia

    Prezenty świąteczne nie mają chyba na celu zapewnienia szczęścia oraz poczucia sensu- są po prostu miłym gestem wobec obdarowywanego. Ale zdecydowanie powinny należeć do ktorejś z wymienionych kategorii:)

    1. Prezenty są oczywiście miłym gestem, ale jeśli zagracają przestrzeń, w której żyjemy, to nie spełniają swojego zadania i oddalają nas od znalezienia tego sensu w życiu. Bo jak znaleźć sens w graciarni 😉

  5. Co co prezentów niematerialnych, które są najcudowniejsze na świecie, ale w Polsce jakoś mało popularne, to darowizny na organizacje/cele w imieniu kogoś. Dla mnie to idealny sposób na obdarowanie osoby, która ma wszystko, czego potrzebuje, a na dodatek wielkie serce, które taki prezent przyjmie z należytą rodością. Natomiast dla mnie osobiście zawsze i wszędzie dobre będą najnowsze książki kucharskie, jak już ktoś musi mi kupować przedmiot. Mam ich już za dużo, ale z każdej nowej cieszę się jak dziecko. To uzależnienie. 😉

    1. Przyznam, że od darowizny wolę gotówkę w takim przypadku, bo to sprawia, że mogę wpłacić większą kwotę niż zwykle na cel, który wspieram. Gdyby ktoś za mnie wpłacił np. na Greenpeace, to bym się raczej wkurzyła niż ucieszyła 😛

      Nie chcesz czasem kilku książek kucharskich? Bo mam trochę, chętnie bym oddała 🙂

      1. No ja też pewnie bym się wkurzyłam gdyby ktoś obdarował na przykład organizację wspierającą jakiś ekstremalny ruch religijny. 😉 Tutaj zakładałabym, że się orientujemy we wrażliwości osoby, ale może jestem niepoprawną optymistką.

        1. Wrażliwość to jedna rzecz, ale chodzi mi o kwestię zgodności z założeniami i funkcjonowaniem danej organizacji 🙂 Według moich doświadczeń Greenpeace to banda hipokrytów, więc chociaż jestem całym sercem za ochroną zagrożonych gatunków, to wolę jednak wspierać fundację Igliwiak, bo znam jej twórcę i wiem, że pieniądze będą dobrze wykorzystane 🙂

      2. PS. Książki kucharskie przyjmę, pewnie. To jedyny obszar, który wymyka się moim filozofiom z pogranicza minimalizmu i esencjonalizmu – tutaj totalna rozpusta. 😀 #gdzieśprzecieżtrzeba Zapukam na priva na fejsie, żeby tu nie spamować, OK?

  6. Dla mojej rodziny już trzeci rok z rzędu przygotowuję kalendarze z naszymi zdjęciami. Zdjęcia robię przez cały rok, przy różnych okazjach, a później zamawiam kalendarze na empik foto 🙂 Ja jestem zadowolona, bo robienie zdjęć sprawia mi przyjemność, rodzina też jest zadowolona i nawet mi w grudniu lekko sugerują, że chętnie znowu zobaczyliby kalendarze pod choinką 🙂

    Przyznam, że jestem typem, którego zdecydowanie bardziej cieszy się z robienia prezentów niż z otrzymywania. Oczywiście nie mam nic przeciwko prezentom 😉 ale jakoś bardziej się ekscytuje mnie samo wyszukiwanie rzeczy, które kogoś ucieszą, ale jednocześnie nie będą kolejnym „zapchajprzestrzeń” (moja babcia jest w tym absolutnym mistrzem). Dla brata, który wybiera się na medycynę i bardzo fascynuje się chemią, kupiłam kubek z chemicznym wzorem kofeiny. To mój tegoroczny faworyt. A sama chyba najbardziej cieszę się z książek, choć moi bliscy raczej mi ich nie kupują, przekonani, że trudno dogodzić polonistce ;). Książki znacznie częściej dostaję od znajomych.

    1. Kalendarze to świetna rzecz, zwłaszcza jeśli wiesz, że są używane i cieszą 🙂

  7. Awatar Aleksandra Falkowska
    Aleksandra Falkowska

    U nas w tym roku będzie sporo prezentów typu kupon na spędzenie czasu. Karnety na basen, bilety do teatru, grupon na wyjazd weekendowy, grupon na strzelnicę. 🙂 Lubię takie prezenty!
    Prezenty zużywalne też bardzo lubię – przysmaki, kosmetyki, ekskluzywną flaszkę, perfumy.
    Z książkami bywa różnie – tu jednak najbardziej sprawdzają się pozycje upatrzone i „zamówione”. Za to niezbyt lubię prezenty typu wielki, pięknie wydany i bogato ilustrowany album „Wina świata”, bo ktoś lubi wina i się nimi interesuje. Jeśli ktoś po prostu lubi wino, to pewnie wolałby dostać dobre wino, a jeśli się na tym naprawdę zna i interesuje, to pewnie wie już wszystko, co jest zawarte w takim albumie. To prezenty typu rzeczy, która służy tylko po to, żeby dać ją w prezencie…
    No a prezenty własnej roboty to już w ogóle inna liga! 😀 W tym roku już dostałam awansem od przyjaciółki słoik pysznych powideł śliwkowo-czekoladowych jej roboty, a wiem, że jeszcze jeden taki autorski prezent na mnie czeka. 🙂
    W ogóle prezenty są fajne, lubię dawać i dostawać, tylko trzeba uważać, żeby się z tego nie zrobiła jakaś nerwowa sytuacja, pełna sprzecznych oczekiwań, napinania się, porównywania itp. 😉

    1. Ostatnie zdanie: tak bardzo się zgadzam! <3

  8. Olga, a widzisz, zastanawiam się, czy przejście na minimalizm nie jest jednak związane z nasyceniem. Dopiero kiedy masz zaspokojone podstawowe różnorodne potrzeby, masz ochotę sięgać po coś więcej. I wtedy cieszą takie rzeczy, jak te, o których piszesz. A z drugiej strony, umiejętność cieszenia się z takich rzeczy wynika z przewartościowania pieniądza i tego, ile rzeczywiście potrzebuję. Tak czy siak wymaga to wyjścia poza pewien schemat myślenia i świadomości.

    1. Jest związane! Tylko wielu ludzi nie widzi tego, że mają już wszystko. Myślą, że to, co uznają za swoje potrzeby, jest tak naprawdę sztucznie zaszczepione w nich przez reklamę czy kulturę.

  9. Pięknie napisane 🙂 Mam nadzieję, że święta minęły Ci tak spokojnie, jak chciałaś 🙂

Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 × 3 =