Na nowo

Przez 9 miesięcy w moim brzuchu dojrzewało Ono.
Tymczasem w Jego głowie dojrzewało bycie tatą.
Narodziny nastąpiły niemal jednocześnie.

Wiem dokładnie, kiedy zaczęło się moje macierzyństwo. Nie, nie nad testem z dwiema kreskami, nie podczas gapienia się na USG i nie przy pierwszych, nieśmiałych kopniakach. Nawet nie w tym momencie, kiedy po raz pierwszy popatrzyłam w oczy temu stworzonku, które przez ostatnie miesiące rozpychało się w moim wnętrzu. To stało się tuż po tym, jak wydobyli Ono z mojego rozciętego brzucha i takie rozwrzeszczane przyłożyli mi do policzka. Powiedziałam: „cześć, kochanie” i płacz ustał. To trwało ledwie parę sekund, ale wystarczyło, żebym uświadomiła sobie wagę mojej nowej roli.

Bycie tatą zaczyna się inaczej. Bez fizyczności, bardziej w głowie niż w ciele. Jeśli za gardło chwyta wzruszenie, to czyste emocje, nie burza hormonów.

Tata to ktoś wyjątkowy. Mój budował ze mną domki z Lego, opatrywał zdarte do krwi kolana, kupował książki z baśniami, kiedy byłam chora i wstawał w nocy, kiedy przyśniły mi się potwory w rodzaju foki w naszym prysznicu albo tygrysa w ogrodzie. Woził mnie do szkoły muzycznej, na basen i na konie, czasem na pogotowie. Cierpliwie tłumaczył zawiłości działania samochodu, trzymał za rękę podczas zastrzyków i nauczył robić rolady. I promieniał dumą, kiedy udało mi się odnieść sukces, nawet tak drobny, jak szóstka z dyktanda.

Taki sam pełen dumy i zadowolenia uśmiech zobaczyłam na Jego twarzy, kiedy przywieźli mnie z powrotem do sali. Ono leżało na Jego piersi, ufnie wtulone i zupełnie spokojne. Ten wspólny kwadrans kangurowania był pierwszym czasem tylko dla nich. Podwaliną relacji, którą będą budować latami, z drobnych gestów i chwil spędzonych we dwójkę. Obserwuję ten proces z boku i czuję się, jakbym poznawała Go od nowa, tym razem od zupełnie innej strony. Tak samo, jak ja wciąż uczę się być mamą, tak i przed Nim całe lata nauki bycia tatą.

Bo wiecie, ojcowie mają trudniej. Główną aktorką w spektaklu „Rodzicielstwo” zawsze jest kobieta. Tacie, przynajmniej na początku, zostaje do odegrania rola drugoplanowa. A dzisiaj za tę rolę, za cały rok starań, powinien odebrać nagrodę.

To dla Ciebie, Tato.

By

Posted in

9 odpowiedzi

  1. Piękny tekst.
    Chciałabym go jakoś mądrze skomentować, ale ścisnęło mnie w gardle ze wzruszenia. I myślę, że nie trzeba tu nic dodawać. Napisałaś wszystko co najważniejsze.

    1. Dziękuję pięknie 🙂

  2. Awatar Zosia Momot
    Zosia Momot

    Ojej, bałaś się foki pod prysznicem :)?
    A tak na serio, to się wzruszyłam… Jakaś ostatnio wrażliwa jestem na sprawy rodzicielskie 😉

    1. Brzmi śmiesznie, ale tak, śniła mi się kiedyś foka klaszcząca pod prysznicem. Miała czerwone oczy i była naprawdę upiorna, do teraz ją pamiętam. A wszystko przez to, że słuchawka ciekła i krople „klaskały” o płytki 😀
      Dziękuję :-*

  3. Awatar Joanna Lytek
    Joanna Lytek

    pięknie opisałaś ten wspaniały moment gdy On i Ono przeżyli swój „pierwszy raz”.. ciężko się nie wzruszyć.. tym bardziej że sama jestem ciekawa jak mój On zareaguje na Tą, którą chowam jeszcze pod własnym sercem :*

    1. To piękne, patrzeć na pierwsze spotkanie ojca z dzieckiem ☺ Na pewno będzie wzruszająco! Na kiedy masz termin?

      1. Awatar Joanna Lytek
        Joanna Lytek

        póki co na ostatniego września 🙂

  4. Awatar Diana
    Diana

    Wzruszyłaś mnie i poruszyłaś jakieś głębsze warstwy. Nadrabiałam wczoraj „zaległości” czytelnicze na Twoim blogu po wypełnieniu ankiety urodzinowej, wzruszenie pozostało do teraz, więc wracam, żeby Ci podziękować za ten tekst i za bloga.

    1. Och <3 Dziękuję pięknie!

Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

piętnaście + czternaście =